Szukaj

pokonacautyzm

Blog o tym, jak dotknęłam z synem świata zaburzeń ze spektrum autyzmu. Jak zmierzyć się z tym zaburzeniem i kto może Ci w tym pomóc. Bowiem jest Ktoś, do kogo możesz się zwrócić. Dobra wiadomość jest taka, że nie trzeba wcale pozostać w tym świecie na zawsze. Historia ŻYCIA i ożycia:-)

28.Dawno temu

Tak naprawdę zaczęłam wierzyć w Żywego Boga kiedy sięgnęłam dna i w moim rozumieniu świata wtedy – nie widziałam sensu dalszego życia. Moje dziecko ponad 4 lata temu spotkało pewne zaburzenie w rozwoju. Jednocześnie będąc na początku emigracji, czułam wielkie osamotnienie w tym temacie oraz w ogóle w życiu. I nie mam tu na myśli ogólnie pojętego grona znajomych itd. Generalnie głęboko odczuwałam brak czegoś nadającego sens mojemu życiu. W obliczu tego wszystkiego miałam myśli samobójcze, po których przychodziło silne przekonanie, aby jednak nie kończyć życia.

Przesiąknięta pretensjami, również do Boga – za to co mnie spotyka, usłyszałam od kogoś z otoczenia jakąś namiastkę ewangelii i zarekomendowano mi poczytać Biblię. Podchodząc sceptycznie do tego, jak w ogóle można mówić, że zna się osobiście Jezusa – postanowiłam sprawdzić. Nigdy wcześniej tego nie robiłam i praktycznie nie rozumiałam Biblii, bezmyślnie jej tylko czasem słuchając, jak w organizacji gdy ktoś odczytywał fragmenty z góry zaplanowane i powtarzane rok po roku; stale te same tylko. A co z pozostałymi?

Słowo Boga pokrzepiało mnie, dawało siłę, a małe świadectwa z życia codziennego uświadomiły, że On słucha. Dziś wiem, że podstawą życia w ogóle jest relacja z Bogiem, bo to osoba. Nieustannie uczę się tej relacji. Wiem, że jestem uratowana przez Kogoś Kto umarł i za mnie; za każdego bez wyjątku i każdy może być URATOWANY. Świadomy chrzest przyjęłam na jesień 2015 roku.

Dlatego nie mam prawa wiązać mojego dziecka religią. Mam obowiązek zachęcania go do czytania Biblii oraz zapoznawania ze słowem Boga, aby świadomie wszedł w Jego powołanie. To on podejmie decyzję, bo nawet Bóg pozostawił tą wolność człowiekowi. On nie wtłacza ludzi na siłę w nic. On kocha i chce być kochany.

Świadectwo dostępne również na stronie —»kierunekjezus.pl

20180813_173959

Reklamy

27.Współpraca

Stale uczę się miłości. Kochać ludzi tak, jak Bóg chciał, abym to robiła. Jak zwykle dużo uczę się przez moje dziecko. Zwłaszcza kiedy jest uparte, krnąbrne, ma humory, wydaje się  być z niczego niezadowolenie itp. Takie momenty też są w macierzyństwie i każda mama o tym dobrze wie. W takich momentach jest najtrudniej, a zarazem najwięcej można się nauczyć. Dzieci uczą się znacznie szybciej. Ostatnio Robert opanował jazdę na rolkach, które dostał od dziadków na dzień dziecka. Jeździł na nich tylko kilka razy i już za drugim razem zaczął się puszczać samodzielnie utrzymując równowagę. Dorośli uczą się i zmieniają utarte nawyki znacznie wolniej – jesli w ogóle są w stanie to zrobić. Stale wszyscy się uczymy lub powinniśmy to robić.

Bogu nie podoba się, gdy ktoś popełnia zło tak samo jak to, że ktoś inny to obgaduje i wytyka. Tak jest i sama się o tym przekonuję, np.wtedy gdy pokazuje mi, bym skorygowała niektóre moje posty.

To jest współpraca z Nim. Dostrzeganie dobrych i pozytywnych rzeczy, cech (bo każdy takie ma) w człowieku sprawia że jesteśmy Jego współpracownikami.

 

26. Miłość

Relacja pt.:”co mi za to dasz. że z tobą jestem?”, nie jest miłością. Często miłość mylona jest z tym właśnie. Tak samo jak religijne nabożeństwo przypominające atak klonów, mające formę jakiegoś chorału nie jest relacją z Żywym Bogiem. Diabeł zrobił sobie z niektórych ludzi przyrządy religijne do brania udziału w jego przedstawieniach. Później będzie niespodzianka, że autorem tego jest tylko on. Ale to już będzie za późno. Tymczasem każdy może w Biblii sprawdzić co i jak. 

Kiedy ponad 4 lata temu usłyszałam wstępną diagnozę na temat mojego syna byłam zdruzgotana. Nie tak wyobrażałam sobie swoje dziecko, macierzyństwo. Moje wyobrażenie miłości też było zaburzone.

Świat tak przygotowuje do życia, aby przeciętny człowiek działał w mechanizmie „coś za coś”. To widać nawet w rodzinach. Tylko, że to nie ma nic wspólnego z miłością. Bo ta jest np. tym co Jezus zrobił dla człowieka na krzyżu. Miłość to jest to co robimy dla kogoś bezinteresownie, bez kalkulacji, że coś z tego będziemy mieli. Każda normalna, niezaburzona pod tym względem mama daje taką miłość swojemu dziecku. Trudniej jest prezentować coś podobnego do dorosłych, i to nawet bliskich dorosłych. Znam ludzi bardzo zaburzonych pod tym względem, całe rodziny powielają i są uczone przez seniorów tego modelu, w którym nie spełniając zasady „coś za coś” (często na podstawie tradycji religijnej oraz schematów systemowych) – człowiek częstowany jest lodowatą obojętnością i niechęcią.

Prezentując upojenie własną „wielkością”, warto zastanowić się, co by było z człowiekiem gdyby nie ofiara Jezusa. Unoszenie się dumą i pychą w porównaniu z Jezusem, który poszedł na krzyż powinno działać zastanawiająco. Bo On poszedł na katorgę za każdego i tak samo poniósł śmierć za każdą osobę, więc uzurpowanie sobie pozycji lepszej, czy też odwrotnie uważanie się za gorszego jest błędem czyli grzechem wg Biblii. Dla ludzi karmionych przez lata produktami systemów religijnych to z pewnością szok i przekonanie, że to niemożliwe i na pewno nie prawda. Jednak tak mówi Biblia. Dlatego miliony ludzi nie znających prawdziwego Jezusa idzie na zatracenie – jeśli nie przyjmą Jego daru, ofiary. Miliony nieockniętych i przekonanych, że słusznie robią i skoro jest ich tak wiele, to na pewno jakoś będzie. Będzie śmierć. Do religii wraz z kłamstwem, niewiernością biblijną wdarł się pod przykrywką przyzwoitości element wrogości i nienawiści, który to właśnie rujnuje.

Od początku naszych problemów z Robertem jr., i w ogóle jak zwykle w każdej sytuacji, złej czy dobrej, moja mama była zaangażowana. Jest tak, ponieważ tego chce, nie odsuwa się, nie faworyzuje jednej z nas. Tak samo działa wobec jednej, jak i drugiej. Obie jesteśmy jej córkami, a nasi synowie są jej wnukami. Przeżywała od początku także tę diagnozę i była prawdziwym wsparciem. Obaj rodzice wspierali mnie w tej sytuacji. To Boży mechanizm – brak obojętności do swoich dzieci, do człowieka, chęć pomocy.

Bóg posłał Swojego Syna na śmierć za nas, gdy byliśmy jeszcze grzesznikami, a nie wtedy, kiedy już uporządkowaliśmy swoje życie. W ogóle bez Niego nie jesteśmy w stanie tego zrobić prawdziwie; nie potrafimy kochać prawdziwie. Może nam się tylko wydawać, iż tak jest. Fragment z Pierwszego Listu do Koryntian z 13 rozdziału dotyczy każdej sytuacji w naszym życiu. Nie jest tylko po to, by być  przytaczanym  podczas tzw.sakramentu małżeństwa. On ma przenikać nasze całe istnienie. Taka jest wola Boża i po to jest to napisane:

„Miłość jest cierpliwa, jest życzliwa; miłość nie jest zazdrosna; miłość nie jest chełpliwa, nie nadyma się; nie zachowuje się niewłaściwie, nie szuka swego, nie jest zapalczywa, nie liczy zła; nie cieszy się z powodu niesprawiedliwości, ale cieszy się prawdą. Wszystko odpiera, wszystkim ufa, wszystkiego oczekuje, wszystko zostawia w tyle. Miłość nigdy nie upada.”

Jeśli więc twoja miłość do kogoś upadła lub ustała lub jeszcze coś gorszego – to nie miłość. Weź miłość od Boga i Jego łaskę, poznaj prawo łaski (póki jeszcze trwa) i kochaj prawdziwie; wtedy nie będzie to wyczerpujące i słabe zarazem, ale prawdziwe i uzdrawiające wszelkie relacje – nie wg człowieczego standardu – lecz wg Bożego zamysłu. Bo jeśli ludzie działają wg swoich zasad, znajdują się poza Bogiem.

 

25.Uczucia i emocje

„Tato będę za tobą tęsknić” – powiedział wczoraj nasz syn żegnając się rano ze swoim tatą wyjeżdżającym służbowo do Holandii na kilka dni. Takie wyznania jego są dla nas znakiem bardzo pozytywnym. Jesteśmy sami w tym tygodniu. Faktycznie tęskni i to widać. Kiedyś nie robił takich wyznań, dlatego cieszymy się, że to się zmieniło. Zmienia się wszystko cały czas i jesteśmy już w Polsce od ponad pół roku. Z naszych obserwacji oraz także ze szkolnych wynika, że Robert uspokaja się i wycisza. 

Ludzie, którzy po prostu są w jego życiu i kochają go powodują to, że on rozwija się też w dziedzinie emocji i uczuć. Czasem to niełatwe, bo zwłaszcza w ostatnim okresie potrafił być opryskliwy. Osoby z brakiem dystansu do siebie, a przede wszystkim osoby, którym na nim nie zależy mogły poczuć się „urażone.” On chce być kochany i jest kochany przez osoby, z którymi my mamy relację. Pierwszą z tych osób jest Bóg. Zrozumieliśmy, że z osobami, z którymi nie mamy relacji on też nie będzie się dobrze czuć. Ja także, aby móc porozmawiać z czyimś dzieckiem i żeby nie było to powierzchowne – powinnam mieć relację z jego rodzicem. Jeśli rodzic z różnych powodów tej relacji nie chce to nie jest mój problem. Nie da się nikogo do niczego zmusić. 

Robert prosił wczoraj, aby pokazać mu Holandię na mapie; chciał znać szczegóły odnośnie podróży (bardzo zazdrościł szczególnie podróży pociągiem do Warszawy, bo sam w swoim życiu więcej latał samolotem niż jeździł pociągiem); rozmawiał przez telefon z tatą o wypożyczonym aucie jakim jeździ w Holandii itd. Wszystko się da tylko trzeba chcieć. Tak samo jest z Bogiem. Trzeba mieć głód poznania Jego prawdziwego, a nie tylko zasłaniać się obrzędami religijnymi, które ustanowił człowiek i nie mają nic wspólnego z Biblią. Jednak ludziom zepsutym przez religię nie mieści się w głowie, że to herezja i zaburzenie. I boją się czytać samodzielnie. A sąd będzie indywidualny. Każdy stanie sam przed Bogiem i nie będzie, że wszyscy tak robili to ja też, bo wcale nie wszyscy. Są ludzie, od których każdy usłyszy ewangelię, ale większość tego nie przyjmuje. Większość ludzi boi się prawdy, prawdziwych uczuć i emocji. Te rzeczy zazwyczaj demaskują zakłamanie i słabość człowieka. A jak już się to odkryje to tylko Jezus zostaje i Jego łaska, bo wszystko inne zawodzi i poza Nim nikt nie jest idealny. Warto zdać sobie z tego sprawę zanim kogoś osądzimy lub ocenimy, bo sami idealni nie jesteśmy. Dlatego idealny Jezus umarł za nas. Ci, którzy tego nie przyjmują, będą mieć wieczne zmartwienie.

24.Psycholog

Około 2 tygodnie temu Robert odbył spotkanie z psychologiem. Było ono w celu przeprowadzenia testów i ogólnego sprawdzenia poziomu wiedzy, zachowań i skłonności dziecka. Psycholog jest ok i mały go zaakceptował. Bardzo dobrze współpracował i chętnie wykonywał poszczególne zadania, w dobrym tempie. Wynik testu jest mocny i wykazuje duże pokłady, które należy wykorzystać. Przy odpowiednim podejściu, inicjowaniu (w dużej mierze) aktywności i wciąganiu go w nie zaczyna się otwierać; czasem (zwłaszcza po ostatniej przeprowadzce) potrzeba dużej cierpliwości. Dlatego Robert potrzebuje wokół siebie ludzi serdecznych mu (w tym wypadku rodzina pełni ogromną rolę).

 

Po tych konsultacjach psychologicznych i ich wynikach dotarła do mnie jedna prawda, którą musimy jako rodzice przestać bagatelizować. Bo już nawet on sam stwierdził, że pewni ludzie (będący w stanie ustawicznej zemsty) go nie lubią i on to czuje, bo „jedni” inaczej go traktują niż „drudzy”. A „jedni” i „drudzy” pozostają w tej samej linii pokrewieństwa. Wyczuł to co idzie z serca, a co nie. Nigdy nie nastawiałam go anty, ale wiedziałam, że sam kiedyś mnie o te sprawy zapyta. Dzieci są proste, jeśli nie masz dla nich serca one to wyczują. Zwłaszcza ostatnia sytuacja uzmysłowiła nam bardzo jasno, że czas na detoks. Ludzie (czy to rodzina czy nie), dla których nieustanne obgadywanie, ocenianie innych, w tym i jego; dla których własna duma i pycha są na pierwszym miejscu; którzy są urażeni czymś nieustannie (a to „niestosownym strojem” lub inną błahostką); którzy twierdzą, iż są okłamywani, jednak kiedy oferuje się im szczerą rozmowę, twierdzą, że są zaspokojeni tymi informacjami, które mają – takimi ludźmi  (póki nie poczują Boga w sercu, BO BÓG TAKI NIE JEST) po prostu szkoda zawracać sobie głowę. Ewangelii nie przyjmują i nie chcą o niej słyszeć – cóż tu jeszcze można zrobić? Odciąć się i przestać wpuszczać demoniczne rzeczy do swojego życia, które od nich płynęły. Byliśmy naiwni sądząc inaczej. Już dawno Bóg pokazywał pewne sprawy i nic z tym nie było zrobione; byliśmy pobłażliwi. Osobiście z próżnymi i zapatrzonymi w siebie ludźmi, którzy najwyraźniej nie znają Żywego Boga – po prostu się nudzę i czuję, że tracę czas. I jeszcze to wpływa na moje dziecko, co psycholog sam potwierdził. Taka patologia w białych rękawiczkach, która w „kościele”, w weselnych kreacjach pokazuje rozmodloną twarz na klęczkach, po czym idzie i chowa nienawiść, urazę czy obojętność (nazywają to neutralnością) jest poza naszym zasięgiem. Zresztą boją się konfrontacji, a to dlatego, że obawiają  się prawdy; wolą plotkować o drugich i stosować chamskie manipulacje, niż z nimi szczerze rozmawiać. Uszczelniamy nasz teren, bo nie chcemy, aby plotka odgrywała jakąś rolę w naszym życiu, aby nas niszczyła (bo plotki to marne narzędzia w ręku diabła; jednak jeśli człowiek się im nie przeciwstawi powoli go niszczą). Nie interesują nas fałszywe cmoki w policzek a zarazem nieumiejętność oparta na demonicznej niechęci załatwiania spraw wprost; bez zabawy w domysły; bez doszukiwania się informacji np.na tym blogu czy u innego źródła. Byleby tylko szczerze nie popatrzeć komuś w oczy.

Była we mnie taka rzecz, że to niby moja wina: z moim dzieckiem itd. Bo plotkarstwo chciało, aby tak było i to sugerowało niejednokrotnie. To nie jest miłość. Bóg jest miłością.  A miłość to nie szukanie swego. Trzeba pokory, aby upaść do stóp Zbawiciela tego świata. I chodzi o upadek w każdym tego słowa znaczeniu i w każdej dziedzinie życia. On nie jest sztywniakiem, który oczekuje od nas spełnienia tylko poszczególnych praktyk religijnych. I niektórym wydaje się, że załatwione. NIEZAŁATWIONE. To co czeka świat wg Biblii to zagłada. Jeśli nie chcemy być jej częścią wiedzmy, że pobożne pozory i fałszywa dobroczynność to za mało – to przeciwieństwo miłości. Psycholog również odrzucił plotkę o rzekomej winie.

Robert i nasza 3-osobowa rodzina przeżyliśmy 2 trudne przeprowadzki. Sam proces adaptacyjny za każdym razem trwa około rok. Podczas nich było trochę trudniejszych sytuacji, które pokazały na kogo realnie możemy liczyć. Na pewno na Boga w pierwszej kolejności. Za każdym razem byli to mniej więcej ci sami ludzie; i także ci sami, którzy się w tych sytuacjach od nas odwrócili. Oceniałam ich kiedyś, jednak to Boża rola i On wszystkich rozliczy w swoim czasie. On rozliczy nas przede wszystkim z tego czy żyliśmy zgodnie z powołaniem, które dla nas przygotował. Chciałam mieć rodzinę; to ją mam. I to jest jakieś malutkie powołanie, obok tego większego do spełnienia. Mój syn też ma powołanie w swoim życiu; najpierw to jest poznawanie Boga. Dopilnujemy, aby przynajmniej pewni ludzie swoją dewocją religijną w znaczeniu negatywnym (gorliwością w zachowaniach religijnych i rytualnych na pokaz, przy zaniedbywaniu duchowości wewnętrznej i rygoryzmu moralnego wobec zachowań ograniczonego do innych) tego powołania mu nie zakłócali. Póki co nam nie po drodze; my nie chcemy iść na wieczną zagładę. Nie zrezygnujemy z Jezusa, aby spełniać chore oczekiwania ludzi, którzy Go nie znają.

Jpeg
Jpeg

23.Substytut

Po półrocznym mieszkaniu znów w PL – nadal tęsknimy za powietrzem, morzem oraz systemem edukacji UK, który jednak wydaje się być w jakimś stopniu bardziej przyjazny uczniowi. Jest jeszcze parę innych kwestii, do których przyzwyczajamy się  ponownie; jednak równocześnie sztuką jest nie ulegać konformizmowi i manipulacji różnych środowisk. Polska jest krajem pod dużym wpływem systemu religijnego (tylko jednego). Ludzie identyfikują go z Bogiem; są i tacy, którzy nawet dobrze nie wiedzą o co chodzi lecz ślepo wykonują te praktyki religijne – i to jest tragedia. Wszyscy w budynku, który nazywają kościołem pokazują rozmodloną twarz; co z kolei nie przeszkadza za sekundę obgadać kogoś lub sprawić, by poczuł się niefajnie. To wręcz jest zasadą w tym systemie – mam wrażenie.

Jesteśmy jednak tu z powrotem, absolutnie tego nie żałujemy i cieszymy się, że jesteśmy u siebie. Dużo się zmieniło w naszym życiu. Co za tym idzie było dużo zmian dla Roberta jra. Aktualnie jesteśmy w  trakcie rediagnozy. Tutaj to trwa dość długo i jest to skomplikowany proces 🙂 W kwietniu nasz syn będzie miał rozmowy z psychologiem oraz przeprowadzane testy. Dodatkowo zauważyłam, że dopiero teraz (czyli z odroczeniem) przechodzi etap faktycznego zrozumienia, że do UK naprawdę już nie wracamy. Zadaje bardzo dużo pytań o poprzednie miejsce zamieszkania oraz np.: „Czy my na pewno jesteśmy Polakami?; Czy na pewno nie pochodzimy z UK?”. Ostatnio nawet stwierdził, że szkoła tam „była lepsza i wszystko było prostsze.” Zgodzę się z tym; i nie chodzi tu wcale o poziom (bo tam więcej się nauczył), ale bardziej chodzi niekomplikowanie prostych spraw i nie tworzenia absurdalnych i śmiesznych procedur dotyczących rzeczy błahych lub prostych. To kwestia mentalności. Na to nie mamy wpływu.

Ponieważ Robert 80% swojego życia spędził w UK ma trochę problem z identyfikacją narodową oraz umiejscowieniem siebie (w swojej głowie); czy w Polsce czy w UK. Bywa ostatnio bardzo antypatyczny – co jest nowością u niego, bo z reguły był odbierany jako sympatyczne i ciepłe dziecko. Widzę, jak przeżywa z odroczeniem wszystko teraz. Wierzę jednak, że wszystko się unormuje.

Każdy rodzic odpowie kiedyś przed Bogiem, co zrobił by jego dziecko świadomie poznało Jezusa; Boga prawdziwego  i bynajmniej nie będzie to pytanie o praktyki religijne itp.rzeczy. Robert zadaje też coraz więcej pytań w tej kwestii (ostatnio nawet zapytał o to czy ludzie umierają i dlaczego). Lubię te rozmowy z nim i czuję odpowiedzialność w przekazywaniu mu nauki o Bogu. Czytamy Biblię dla dzieci. Za pomocą Biblii staramy się mu wyjaśniać rzeczy o które pyta, jak ostatnio np.pytał też o niedzielę palmową, bo widział co się dzieje na ulicach. Wzięłam więc Biblię i przeczytałam okoliczności tych zdarzeń i automatycznie wyszło, co w tym wszystkim jest istotne. A wg Nowego Testamentu najistotniejsze jest to, że ponad dwa tysiące lat temu Jezus umarł za każdego, po trzech dniach zmartwychwstał i poszedł do nieba. W ten sposób każdy, kto szczerze uzna ten fakt jest uratowany. Nie chodzi o to, aby pakować nieświadome dziecko w substytut czyli religię, system, w którym wykonywanie różnych rzeczy i kalkulowanie uczynków (które nie pochodzą od Boga), jak twierdzą katechizmy (pozostające w sprzeczności z Biblią) być może zapewnią jakieś przyzwoite miejsce gdzieś. Co też dokładnie nie jest sprecyzowane i ludzie są pełni wątpliwości.

Ciekawy jest też fakt, że PL jest wierna kultowi maryjnemu, ale nie słyszy się o tym, aby naśladować Marię (fizyczną matkę Jezusa). Kobieta ta miała dużą wiarę; najpierw uwierzyła, że począł się w jej łonie syn Boga; później nieustannie wierzyła w swojego pierworodnego Syna, który dla systemu religijnego stał się odmieńcem, gdyż wyłamywał się z niego. Ona wierzyła w Niego nie stawiając Go poniżej innych swoich dzieci. Tak samo wszystkie kochała. Natomiast nie mówi się o tym, aby to naśladowały matki lecz słyszy się o modleniu się do Mari, która jednak była stworzeniem, człowiekiem. Systemy religijne zrobiły z niej niebiblijną boginię, bożka; będącego obiektem bałwochwalstwa dla wielu ludzi. Zresztą nie jedynym; obiektami są też np.: jajka, zające i kurczaki – które ostatnio musiałam wyperswadować z głowy mojego syna. Bo pani w szkole powiedziała, że bez tego nie ma Wielkanocy. Tłumaczyłam więc, że to akurat nie jest ważne.

Ludzie zadowalający się substytutem zazwyczaj nie czytają Biblii (na co dzień). Absurdem dla nich są fragmenty mówiące wyraźnie o tym, że Jezus jest jedynym pośrednikiem między Bogiem a człowiekiem. Moją ulubioną ewangelią jest Ew.Łukasza i fragment, który zawsze wyjątkowo mnie dotyka: 6;20-49. I w tym oto fragmencie:”Bogaci jesteście, gdy ludzie będą was nienawidzić i kiedy będą was oddzielać, wykluczać, lżyć i będą odrzucać wasze imię jako złe z powodu Syna Człowieka. Zostaniecie uradowani w ten dzień i podskoczycie z radości; bo oto wielka wasza zapłata jest w niebiosach.”/Łukasz 6;21-23/. I tą biblijną prawdę chcemy przekazać naszemu synowi.

 

22.Dom

Myślałam, że nie będę tęsknić – jednak trochę tęsknię: za powietrzem, za morzem, trochę za szkołą mojego syna, a raczej za nauczycielem z powołania, którego miał w UK.

Jesteśmy już od 1,5 miesiąca u siebie; w miejscu gdzie chcemy budować swój dom (w każdym tego słowa znaczeniu – ale warto pamiętać, że najważniejszy to ten „wieczny dom”).

Młody Robert ogarnia się dobrze, a nawet panie w szkole powiedziały, iż wpasował się w grupę tak, jakby był w niej od samego początku. Oczywiście trzeba mieć do niego trochę więcej cierpliwości, ale dajemy radę. To jest duża zmiana dla niego: zmiana kraju (w UK spędził 80% swojego życia), zmiana mieszkania, szkoły, otoczenia, kolegów, powietrza i mentalności (w szkole). Na początku nie mógł zrozumieć dlaczego tu nie będzie chodził w mundurku do szkoły; dlaczego szkoccy koledzy nie mogli tu przyjechać itd. Dzięki Bogu adoptuje się dobrze i ma już nowych kolegów. Zaliczył już teatr i wycieczkę. Od tygodnia chodzi też na dodatkowe zajęcia po szkole. Jest zadowolony, ale chyba nie tak jak z poprzedniej szkoły. Na wszystko trzeba czasu, ale cieszymy się z tego co jest.

 

Dlatego dziękuję Bogu za wszystko: za udaną przeprowadzkę (nawet jedna rzecz nie zniszczyła się ani nie potłukła); za zdrowie; za siły do tego przedsięwzięcia; za ludzi okazujących nam wsparcie i pomoc, zwłaszcza w czasie kiedy nie mogliśmy jeszcze zamieszkać na swoim; za nową szkołę i kolegów; za nauczycielki; za każdą życzliwą osobę i każdą pozytywną sytuację. 

,

Mieszkając w UK przyplątał się do nas kot, przychodził co dzień, aż w końcu zaczęliśmy go karmić. Nazwaliśmy go Rudek. Teraz tęsknimy za nim, a zwłaszcza mały…Z tym kotem to było tak, że zastanawialiśmy się co z nim będzie jak wyjedziemy. Okazało się, że jego właściciel nie dbał już o niego, a sąsiedzi również go dokarmiający, też mają zamiar się wyprowadzić. Gdy przychodzili ludzie oglądający mieszkanie trochę go goniłam z balkonu, aby nie straszył kogoś, kto ewentualnie nie lubi kotów. I tu Bóg pokazał mi, że nawet o niego zadbał. Osoba, która kupiła nasze mieszkanie przepada za kotami, sama ma już dwa i zaopiekuje się nim wyśmienicie. Kiedy przyszła obejrzeć mieszkanie, od razu zwróciła uwagę na śpiącego Rudka na balkonie w bardzo pozytywnym znaczeniu. Obiecała małemu Robertowi przysyłać mailem jego zdjęcia. Bóg nie robi niczego byle jak. To co zrobione byle jak, to nie Jego dzieło. Nawet na przykładzie takiego stworzenia jak kot pokazał nam to. On też otrzymał zaopatrzenie :-).

 

21.To działa

To co Bóg oferuje człowiekowi jest bardzo proste i absolutnie nieskomplikowane. Wystarczy otworzyć swoje serce dla Niego; On zawsze mówi na poziome naszego zrozumienia rzeczy. Ewangelia nie jest aż tak złożona i trudna, że należy np. spędzić kilka lat w seminarium, aby to ogarnąć. Wielu przywódców religijnych tego oczywiście nie potwierdzi i będą mówić: nie czytajcie sami Biblii, lepiej my będziemy czytać i powiemy wam co robić. To teologia, która usiłuje wmówić ludziom (dużej części już to zrobiła), co jest „prawdą”. Podczas gdy  każde słowo można rozważać z pomocą Ducha Świętego. Wystarczy chcieć samodzielnie rozmawiać z Bogiem. To naprawdę działa i przekonujemy się o tym jeszcze bardziej wchodząc na absolutne novum w naszym życiu.

Kolejna, bo druga międzynarodowa przeprowadzka. Tym razem jestem bardziej świadoma niż kilka lat temu podczas pierwszej – obecności Bożej. I widzę Jego działanie. I, że to co powiedział Jezus jest prawdziwe; doświadczamy tego teraz i Bóg pokazuje, że to co się teraz dzieje będzie świadectwem nie tylko dla nas, lecz także dla ludzi, którzy nie tylko nie wierzą w nas, ale przede wszystkim nie wierzą Jemu. Powiedział: „I ja wam mówię-proście, a będzie wam dane; szukajcie, a znajdziecie; kołaczcie, a będzie wam otworzone. Bo każdy , kto prosi-otrzymuje, a kto szuka-znajduje, a kołaczącemu-zostanie otwarte. Który z was ojciec, kiedy go syn poprosi o chleb, poda mu kamień? A gdy poprosi o rybę, zamiast ryby poda mu węża? Czy poprosi o jajko, a poda mu skorpiona? Jeśli więc wy, będąc złymi, umiecie dawać waszym dzieciom dobre dary; jakże bardziej Ojciec z Nieba użyczy Ducha Świętego tym, którzy Go proszą?/ Łukasz 11;9-13/.

Wystarczy nie być analfabetą, przeczytać i działać z NIM.


Ps.

Wczoraj mój syn zadał mi pytanie, które mogliby sobie zadać religijni ludzie: dlaczego na ścianie w szkole wisi Jezus na krzyżu skoro zmartwychwstał?  

Dzieci nie są jeszcze zepsute polityczną poprawnością i religijną zmową. Widzą jaśniej, prościej i logiczniej. Zapewne dlatego Jezus powiedział, aby być jak one słuchając Boga.   

 

20.Nowe

Na początku lipca rozpoczął się piąty rok naszej emigracji i równocześnie bardzo intensywny czas dla naszej rodziny. Jesteśmy w trakcie dużego przedsięwzięcia. Chcieliśmy i musieliśmy uwolnić się od jednego zobowiązania finansowego (2 kredyty mieszkaniowe to duże obciążenie psychiczne i w dużej mierze to jest przyczyną naszej decyzji-żaden z nich nie spłaca się sam i już od jakiegoś czasu do pl kredytu dopłacamy znaczną kwotę). Stanęliśmy więc w prawdzie, że zadłużanie się i posiadanie długów nie jest biblijne; nie chcemy już tego robić; a to co jest – ostatecznie uregulować i wycofać się z błędnych decyzji.

Najtrudniejsze do „ogarnięcia” jest to dla juniora; czeka go zmiana szkoły, mieszkania, remont itp.itd. Nieruchomość w UK po paru dniach obecności na rynku sprzedała się (za cenę wyższą niż została kupiona i dokładnie za taką o jaką się modliliśmy), a liczba oglądających, którym ją pokazywałam była szokująca. Było tak, że byłam zmuszona mówić zainteresowanym by czekali w kolejce na schodach do obejrzenia mieszkania (w dniu tzw.”open viewing”). Tu wszystko jest inaczej niż w PL i rynek nieruchomości także. Przygotowywaliśmy się długo i skrupulatnie do tego kroku. Młody Robert jest bardzo dzielny – pomimo stresujących wizyt rzeczoznawców, fotografa, ludzi z agencji (bez której sprzedaż w UK jest niemożliwa) i oglądających, których znosiliśmy już we dwójkę. W zasadzie sama prezentowałam mieszkanie, aby uniknąć dodatkowych kosztów na rzecz agencji. Każda obca osoba wchodziła również do jego pokoju i dziesiątki razy dziennie odpowiadał na te same pytania: „how are u?”,”what’s ur name?”itp. Widziałam, że miał dość; na szczęście trwało to kilka dni.

Bardzo zależało nam na tym, aby decyzja ta była zgodna z Bożą wolą, więc prosiliśmy Boga o pokazanie czy jest ona słuszna i pokazał. Chcieliśmy, aby zablokował nasze działania, jeśli byłyby one totalnie sprzeczne z Jego wolą i np.nie pozwolił nam sprzedać mieszkania. Na co odpowiedział szybką sprzedażą. Więc nie mieliśmy już wątpliwości.

Nasz syn rozpocznie jeszcze w połowie sierpnia drugą klasę w obecnej szkole, a po 1,5 miesiąca czeka go zmiana. Zadaje dużo pytań odnośnie aktualnej sytuacji i czasem trudno na nie odpowiedzieć. I doszłam też już do jednego z największych paradoksów rodzicielstwa, że najpierw uczymy dziecko mówić – potem marzymy o chwili ciszy 🙂 W całej tej sytuacji przykry jest dla nas urzędowy i rozkazujący ton osób o szowinistycznym do nas nastawieniu, które nie doświadczyły choćby jednego roku emigracji z rodziną. Zamiast tego są wyrazy stałego niezadowolenia i pretensji. 😦 Ale jest Bóg, który nikogo nie odtrąca.

Ludzi życzliwych nam proszę o modlitwę; zwłaszcza za juniora, bo naturalnie przeżywa wszystko, ale jest bardzo dzielny i Bóg daje mu siłę i dobre nastawienie do tego doświadczenia. W ciągu swojego 6-letniego życia przeżył wiele. Tym razem ma narzędzie mowy, które pozwala mu w jakiś sposób rozładować stres; czego nie miał ponad 4 lata temu. Torpeduje mnie pytaniami typu:”czy Harris (jego najlepszy szkocki kolega) pojedzie z nami?”, „dlaczego nie możemy Hondy przyczepić do samolotu i zabrać ze sobą?”, „dlaczego musimy jeszcze czekać zamiast jechać już?” 🙂 itd.. Postanowiliśmy też tym razem do końca nie rozdzielać naszej rodziny (jak było wcześniej). Małemu Robertowi bardzo na tym zależało i bardzo przeżywał, gdy tata zniknął z jego pola widzenia na kilka miesięcy. Ta duża zmiana, która miała miejsce wtedy pogłębiła tylko problemy, które uwypukliły się później. To, że jeszcze żyjemy zawdzięczamy Bogu, więc chcemy mieć i mamy do Niego pełne zaufanie. Ludzie niestety bywają zawodni.

Chcę jednak serdecznie podziękować moim rodzicom, siostrze i innym życzliwym osobom za wsparcie na tym etapie oraz także bratu mojego męża za zaoferowanie swej pomocy; a także innym, którzy dobrze nam życzą (niekoniecznie to pokazując). To są bardzo pomocne rzeczy w tej sytuacji, gdzie poziom stresu jest dość duży. Dziękujemy.

Blog na WordPress.com.

Up ↑